5 rano wstaje, niestety mżawka wpadam w małą "kimkę" do godziny 6. Kolejna pobudka, tak wypogadza się. Wsiadam w czarnego Swifta i w drogę.
Po 20 minutach jestem na miejscu. Wyciągam lunetę Opticrone, "czesze teren". Znajduję idealne miejsce na "leżakowanie" Po 10 minutach cały mokry i obłocony zakładam na siebie siatkę maskująca, rozkładam statyw, odpalam Marka 7 i czekamy...
Już o 6:40 mamy pierwsze ptaki w naszej okolicy. Niestety trochę z daleko nawet na 400 mm. No cóż czekamy dalej. Z ptakami jest jak z szczęściem. Ptak musi nam zatańczyć, współpracować. Inaczej nici z dobrego zdjęcia. Tego dnia tylko kszyk zachciał mi zapozować. Zaciekawiony kawałkiem białego USM wystawionego poza siatkę podsuną mu pomysł, aby zbliżyć się w moją stronę. I jest!!! 10 klatek na sekunde. Mamy to! W końcu pierwsze całkiem dobre foto w dobrej scenerii zaliczone.
O godzinie 7:30 zaczyna wiać wiatr oraz padać deszcz. No nic czas się zbierać do autka. Szybki telefon do znajomego, dostaje info, iż w Dolinie Baryczy czeka na nas żuraw stepowy. Kolega bez wahania zgadza się na wspólną podróż. Zapadam w godzinną drzemkę. Podjeżdża niebieski Fusion. Wsiadam i jedziemy w stronę Milicza, Na miejscu jest już kilka osób. Po chwili poszukiwań mamy "komisa", rzadkiego żurawia werfikowanego przez Komisję faunistyczną. Prócz tego zaliczam jeszcze podgorząłkę oraz czaple nadobną. Przepiękny dzień!

Kszyk
Czaple o poranku

Kszyk w błocie
Łąki koło Nacławia

Gąsiorek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz